Oda do radości – przedszkole w Norwegii

Po powrocie z krótkich wakacji, pełni radości z nowym zapałem wracamy do pracy i do Was.

Pomiędzy szczytami gór, promieniami słońca, spadającymi liśćmi zapomnieliśmy  o wszystkich problemach i razem z naszymi dziećmi cieszyliśmy  się każdą beztroską chwilą. Hm….A gdyby tak znów wrócić do lat młodzieńczych? Jest takie miejsce, dla którego na chwilę chciałabym cofnąć czas.

Oto ono 🙂

Zobaczcie przedszkole w Troms w Norwegii, w  którym architekci z pracowni  70 º n Arkitektur, budząc w sobie dziecięcą fantazje, stworzyli niezwykle zabawną przestrzeń. Mobilne ściany, kolorowe dziury, rampy, szuflady, przyjazne kształty, teatrzyki, pokoje, ogród zimowy, zachwycają mnie w każdym detalu. Jestem pewna, że jedyne czego na pewno nie znajdzie tam żadem przedszkolak to nuda.W tak doskonale skomponowanej przestrzeni codziennie kreować można nowe powierzchnie dziecięcej radości.

Architekt: 70 º n Arkitektur

Źródło: zdjęcia tego przedszkola zbieram już od dawna, dlatego ciężko podać mi jedno konkretne miejsce. 🙂

Zobacz inne wpisy

3 komentarze

  1. Zofia pisze:

    Wnętrza tego przedszkola są rzeczywiście spełnieniem dziecięcych marzeń. Jakaż to niesamowita różnica kiedy je porównamy z tymi w których sami się wychowywaliśmy. Przedszkolaki z pewnością czują się tam cudownie.
    Szkoda tylko, że ta kolorowość nie „wypełzła” bardziej na zewnątrz:-(

  2. Scabi pisze:

    Jestem zachwycona. Widziałam już jedno przedszkole -na tej stronie bodajże- którym wiele osób się zachwycało, ale do mnie zupełnie nie przemiawiało (nowoczesna biała architektura, przestrzeń- moim zdaniem taki dom może sprawić sobie dorosły, któremu zależy na prostocie, ale nie zarząd przedszkola). A to norweskie- kolorowe, różnorodne, figury 'powycinane” ze ścian- po prostu cudo.

  3. Ryszard pisze:

    ciekawe jest to jak w tym budynku czuja sie dzieci?
    dla mnie budynek dostaje przyslowiowa „Pale”. jest chaotyczny i nie ma centralnej mysli, ciemny. jak czuja sie dzieci? czy sa kreatywne, spokojne, pelne energii…?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.