Wczoraj pewna znajoma poprosiła mnie o poradę. Chodziło o pokoje dla jej córek, które, jak większość dziewczynek w tym wieku, marzą o tym, by  łózko  znalazło się pod sufitem. Pierwsze co przyszło mi do głowy to pokazać jej pokój pewnej Mai, za którego urządzeniem stoją architekci z warszawskiego biura  http://81.waw.pl/. Pokazywałam go już wielu osobom i dziś chyba czas by wylądował tutaj. Dawno nie było u nas nic dziecięcego, dlatego z racji rozpoczynających się u nas jutro ferii, dziś ukłon w stronę najmłodszych. Pokój jak każdy inny, 12 m2, prostokąt z drzwiami po środku + jedno duże balkonowe okno. Można było wstawić szafę, biuro, łóżko piętrowe,regał na zabawki, pomalować ściany na różowo  i już gotowe. To jednak nie takie proste. Architekci z natury mają coś takiego w sobie, że lubią komplikować sobie życie  kosztem czyjejś radości. I gdyby bez pokazywania zdjęć powiedzieć Wam, że celowo jeszcze bardziej zawęzili pokój, to stuknęlibyście się pewnie w głowę. Ale sęk w tym, że o tą głowę właśnie tutaj chodzi. O to, jak z głową poukładać „meblo-zabawki”,  by zabawa trwała cały czas.  Zresztą co tu pisać, oceńcie sami i sprawdźcie czy zasłużenie pokój ten został nagrodzony I  miejscem w kategorii Wnętrza Prywatne 2011 w plebiscycie vortalu http://www.sztuka-wnetrza.pl.

Architekt: http://81.waw.pl/

Źródło: http://www.archirama.pl