Minął tydzień, a my wracamy do Was z kolejną rozbudową domu. To co mnie fascynuje w takich zadaniach to fakt, że nie da się ich zrobić tak samo. Nie można zastosować jednego szablonu  i choć pewne elementy można powtórzyć, nigdy nie zagrają one tak samo w dwóch różnych domach.

 Rozbudowa domu, niezależnie od wielkości, jest dla architekta zawsze nie lada wyzwaniem. Jest jak krzyżówka, czy gra strategiczna, w której połączyć trzeba wiele aspektów na raz. Czasem problemy pojawiają się już na początku, a czasem, to co na pozór było proste, komplikuje się do granic możliwości niszcząc marzenia klientów.  Do tego oliwy dodają piętrzące się przepisy i cały plan bierze w łeb. Sukces ma tutaj jedno imię : KOMPROMIS. Czasem ogranicza on mocno rozmach inwestycji, ale zdarza się i tak, że to właśnie dzięki niemu powstaje coś wyjątkowego.

Mam wrażenie, że tak było w przypadku dzisiejszej rozbudowy. Takich budynków (mini kamienic) w naszych miastach jest wiele. Często stoją i straszą ciasnotą i ponurym klimatem znajdujących się w nich mieszkań. Podobnie mogło być też w tym domu. Dostał on jednak drugie życie. Nasze dzisiejsze hasło – kompromis – to prosta wymiana: przestrzeni za światło. Na tak wąskiej działce belgijscy architekci Ledroit – Pierret – Polet odważyli się spełnić ten kompromis i zaprojektowali zupełnie przeszkloną rozbudowę domu. Odważne, szalone ( zwłaszcza w kontekście górnej łazienki) czy może tylko interesujące? Ja wciąż się waham czy odważyłabym się na taką szklaną rewolucję, ale jak widzę jak odmieniła ona przestrzeń tego domu to coraz bardziej mi się podoba. 😉

Architekt: http://www.ledroit-pierret-polet.com