Gdy znajdę jakąś architektoniczną perełkę nie potrafię przejść obok  niej obojętnie. Szukam, badam i wykorzystując babską ciekawość przedzieram się przez  kolejne ” googlowskie”  strony. Nie śpię po nocach tylko po to,  by dojść do tego, kto, co i dlaczego właśnie tak zaprojektował, wybudował lub w tym zamieszkał. Uwielbiam te poszukiwania, bo za każdym, naprawdę za każdym razem dostaję w prezencie bonus.  Tak też było i w tym przypadku. Trafiłam tu zupełnie przypadkowo i już po chwili wiedziałam, że to właśnie ten tajemniczy dom powinien znaleźć się na naszym blogu. Niewiele jest jego publikacji w sieci, ale  jego tajemnica wciągnęła mnie tak bardzo, że jeszcze wczoraj poprosiłam architekta o możliwość publikacji.  W zasadzie nie liczyłam na odpowiedź, w mojej skrzynce w dziale wysłane mam wiele takich próśb bez odpowiedzi.   Ku mojemu zaskoczeniu dziś rano otrzymałam bardzo przyjemną odpowiedź, która jeszcze raz udowodniła mi, że nie warto się poddawać. 😉

I choć już późna pora nie pójdę spać, póki nie podzielę się z Wami tym moim odkryciem. Zapraszam Was więc do do domu w belgijskim Burges.  To zaledwie kilka zdjęć, ale już na nich znaleźć można  kilka na prawdę fajnych detali, które mnie urzekły. Drewno… oświetlenie zewnętrzne…wyspa kuchenna z genialnymi wręcz palnikami …ukryta szafa kuchenna…schody…poręcz…

Jeszcze dziś rano pomyślałam, że jak zawsze chętnie zajrzałabym  głębiej, poznała plan domu, wyjrzała przez okno, porozmawiała z architektem. Pomyślicie – nierealne. Kto wpuszcza do domu obcych ludzi, by zanudzać ich opowieściami o tym jak powstawała myśl, koncepcja, projekt, ściany, stropy, dachy, schody, okna, elewacja, przestrzeń, wnętrza, życie. I tu właśnie czas na mój odkrywczy bonus. Otóż jest to możliwe. Ten oto dom bierze udział w OPEN WEEKEND HOUSE pt. MÓJ DOM – MÓJ ARCHITEKT. Nigdy wcześniej nie słyszałam o takiej akcji i jestem nią zachwycona. 28 i 29 września pomiędzy 14-18 można zwiedzać, podziwiać i zachwycać się 160 domami, które do tej pory zostały zgłoszone do tej akcji przez ich architektów i właścicieli. Czyż to nie genialne?

Uwielbiam opowieści o domach, ale gdy w jednym momencie posłuchać można dumnego architekta, zadowolonego klienta i tego co mówi do nas sam budynek, to musi być coś pięknego. Pomyślcie sami – czy to nie  inspirujące ? Marzą mi się takie akcja w Polsce, a może już są tylko o tym nie wiem.  Ach…. Zajrzycie tam koniecznie, zobaczcie zgłoszone domy, a obiecuję, że nie zaśniecie dziś spokojnie. 😉

By Was zachęcić pokażę Wam znalezioną tam perełkę. Prostą, minimalistyczną, ale jakże smaczną rozbudowę domu szeregowego, która pomimo trudnych warunków lokalizacyjnych fantastycznie integruje się z otoczeniem. Dziękuję też jej architektowi Thomasowi Coucke za możliwość publikacji i ciepłe słowa o naszym blogu. Serdecznie pozdrawiam i obiecuję, że jeszcze nie raz zajrzę na firmową stronę . 🙂

Zapraszam zatem na ucztę belgijskiej architektury jednorodzinnej z przystawką w wykonaniu http://architextuurburo.be: