Dziś prezentujemy Wam pierwszy dom z serii: Z PRZODU MUZEUM Z TYŁU LICEUM. Uwiódł on nas parę lat temu, a dziś z dumą go Wam przedstawiamy.

To nieprawda, że architektura to tylko mury, stropy, dachy i podłogi. To nieprawda, że nic nie wnosi w nasze życie. A jeśli ktoś Wam będzie wciskał kity, że architektura nie potrafi odzwierciedlać tego, co tak naprawdę w Was drzemie, to przypomnijcie sobie właśnie ten dom. Spójrzcie na niego, z przodu typowa dla tej części miasta wiktoriańska elegancja. Zajrzyjcie z nami jednak do środka, to właśnie tam, a może nawet ciut dalej schowała się prawdziwa dusza jego mieszkańców. Lekko, przejrzyście bez nadęcia, ciepło i przytulnie uwili oni sobie tutaj całkiem nowoczesne jak na otoczenie gniazdko. Z pomocą architektów z Studio27 Architecture udowodnili, że każdą przestrzeń, nawet tą, która na pozór się z nami kłóci można dostosować do naszych potrzeb. I czy nie robi się ciekawiej gdy na pierwszy rzut oka nie wszystkie karty są otwarte?

Dokładnie przedwczoraj poczuliśmy smak pozytywnego zaskoczenia, gdy kolejna nasza klientka odwiedziła nasz dom. To naprawdę budujące słyszeć, że w takiej okolicy nie spodziewała się takich przestrzeni, ale może o nich kiedy indziej. ;)A tymczasem, zapraszamy na szczyptę elegancji doprawionej całkiem smaczną nowoczesnością:

Architekt:Studio27 Architecture

Źródło: http://freshome.com

Fotografia: Anice Hoachlander / Allan Russ