Na śląsku właśnie zaczęły się ferie zimowe. Ciężko w to uwierzyć patrząc na to co widzimy za oknem. Trawa zaczyna się zielenić i  przestała tęsknić za białą pierzynką. Zieleń i biel, biel i zieleń uwielbiam je niezmiennie, dlatego w przeciwieństwie do większości Polaków nie mogę doczekać się zimy. Uwielbiam ten moment gdy wychodząc z domu okazuje się, że w Polsce jest jednak ślicznie. 😉 A jak już nacieszę się tym widokiem to jeszcze bardziej nie mogę doczekać się wiosennej soczystej zieleni. Wybaczcie mi tą dzisiejszą tęsknotę za bielą,  ale  jak o niej zapomnieć, gdy przed oczami krążą zdjęcia  jednego z najpiękniejszych śnieżnobiałych domów  na świecie.

W tej bieli odkryjecie mistrzowską rozbudowę wiktoriańskiego domu w Melbourne. Front zgodnie z panującą tu zasadą został w niezmienionym kształcie i nic nie zdradza tego co kryje się za zielonymi drzwiami.  To właśnie te  magiczne drzwi przenoszą nas do totalnie innego świata. Szok, zaskoczenie, podziw, zdumienie, mogłabym wymienić większość synonimów krążących wokół słowa zachwyt.  Którego bym nie użyła, każde będzie tu pasować. Pozwolicie, że głębszą analizę domu zostawię profesjonalistom http://www.contemporist.com/,  ja wolę w tym czasie  delektować się zastaną tu przestrzenią.

Na koniec mam tylko jedno przemyślenie.  Jeśli nasz klimat zmienia się na australijski, to czy w poszukiwaniu bieli będziemy musieli stawiać takie domy?  Hmmm,  jeśli tak  to  ja wchodzę w to 😉

Architekt: Matt Gibson Architecture + Design 

Źródło: http://www.contemporist.com/ ,  http://www.delood.com/architecture/