Padam dziś na twarz, ale nie zasnę póki nie pokaże Wam tego co dziś znalazłam. Ach cieszę się jak dziecko, bo po kilku, naprawdę kilku latach, znalazłam przedszkole, które chciałam Wam kiedyś pokazać jako pierwsze. Pech chciał, że swego czasu walczyliśmy z wirusem, który zjadł nam wszystkie linki zapisane w Ulubionych. Ale jest i już nikt mi go nie wyrwie. Takie małe, takie proste, takie czyste nie zepsute przez dorosłych.

Oto 45 m2 powierzchni oddziału przedszkolne go Oslo. Przeznaczona dla najstarszej grupy przedszkolaków sala została przekształcona z istniejącego budynku.  Ach jaki mają cudowny start te dzieciaki. Naturalne materiały, przemyślany każdy detal, brak kiczowatych dodatków, które często atakują dzieciaki w takich miejscach. Tu  dzieci mogą , a wręcz muszą pobudzić swoją wyobraźnię, sami dla siebie stać się atrakcją, odkrywać piękno w sobie. Oczywiście pewnie pojawią się tu zabawki, ba pewnie nawet tu są, tylko nie krzyczą. 😉 Bardzo, ale to bardzo lubimy kolory, ale nie obrazilibyśmy się, gdyby nasze dzieci miały okazję przebywać w takich wnętrzach. Pozytywnie im zazdroszczę i z jeszcze większą ochotą zabiorę się za kolejne (po naszej Szkole w Jaskrowie) metamorfozy przestrzeni dla dzieci.

Ach szkoda pisać dłużej, idę podelektować się tą przemiłą przestrzenią. 😉 Więcej przeczytacie o niej tutaj. Słodkich snów Wam zatem życzę !

Strona przedszkola: http://www.sandbuktabarnehage.no/

Źródło: http://bo-bedre.no/

Zdjęcia:  Ragnar Hartvig).