Przedwczoraj pobudzaliśmy Waszą energię sznurkowym hamako-łóżkiem, wczoraj próbowaliśmy zachwycić prostotą pewnej szkolnej ławki, a dziś spróbujemy udowodnić, że potencjał drzemie wszędzie, trzeba go tylko dostrzec, odkryć, obejrzeć z każdej strony i wykrzesać z niego tyle ile podpowie nam wyobraźnia. Jak go szukać, gdzie go znaleźć? To odwieczne pytanie architektów.

Takie też pewnie pytania stanęły przed autorami rozbudowy domu poniżej. Stał on przy pewniej nadmorskiej ulicy niedaleko  australijskiego Newcastle.  Niewielki dom z lat siedemdziesiątych zajmował niemalże całą szerokość frontową działki. Elewacja zewnętrzna pamiętała jeszcze lata swojej świetności, a przestrzeń wewnątrz przestała wystarczać jego mieszkańcom. Wtedy to właśnie architekci z Bourne Blue Architecture wzięli go „na deskę” .  Po przeanalizowaniu wszystkich możliwych wariantów,  postanowili pozostawić w nim tylko przestrzeń sypialnianą  natomiast strefę dzienną przenieść na tyły domu. To właśnie tam w ogrodzie  umieścili duży przestronny salon, któremu od teraz nieustannie towarzyszy ogrodowa zieleń.  Kolejną zagadką był zapewne garaż. I tu też znalazło się rozwiązania. Pomysł poddała sama działka, która rozciągnięta pomiędzy dwoma ulicami aż prosiła się o otwarcie na drugą stronę. Tam też powstał garaż, który świetnie domknął całą rozbudowę, tworząc przy tym dodatkowe patio. Teraz dom nareszcie odpowiada na potrzeby mieszkańców, a co więcej za plecami niepozornie wyglądającego domu i garażu mamy intymną bardzo przytulną przestrzeń. Chodząc po mojej dzielnicy rozglądamy się dookoła i widzę wiele podobnych działek. Gdyby ich mieszkańcy wiedzieli jak inaczej mogliby zaczynać dzień…. Może dadzą się namówić na zmiany jeśli tak to my dajemy słowo, że nie przestaniemy ich inspirować. 😉

 

Architekt: http://www.bourneblue.com.au/

Źródło: http://www.homedsgn.com