Majowe leniwe dni płyną właśnie przez Polskę. Każdy z Was zapewne zanurzył się już w tej swobodzie. Jedni grilują inni wybierają rower, książkę lub spacer po lesie. Każdy gdzieś w jakiś sposób choć przez chwilę chce dołączyć do grona majowo wyluzowanych ludzi. A my… my też uwiedzeni majowym bzem na chwilę zapominamy o pracy i leniuchujemy do woli.  

Jednak dzieje się to zupełnie inaczej niż planowaliśmy to jeszcze miesiąc temu. Każdą poprzednią majówkę spędzaliśmy w najlepszym z możliwych wariantów czyli z przyjaciółmi u boku. To z nimi właśnie wymyśliliśmy Świet(l)ną zabawę, o której głośno było dwa lata temu. To oni do tej pory wpadali na kilka długich dni i wieczorów  i wesoło mieszali naszą przestrzenią. W tym roku plany niespodziewanie legły w gruzach i nastała dziwna pustka.  Życie jednak jest jedną wielką niespodzianką i  tym razem nie pozwoliło tak po prostu się nudzić. Wczoraj wieczorem zawitało do nas małżeństwo totalnie szalonych wariatów. Nasi przesympatyczni klienci spod Krakowa postanowili zaskoczyć swoich architektów, pokonać prawie 200km  i przegadać z nami całą noc. Nic w tym dziwnego gdyby nie fakt, że podróż odbyli na rowerach łącznie ze swoim wesołym synkiem. Podróż trwała dwa dni i z każdego pięknego postoju dawali nam znak, że są bliżej. Szalone powiecie, tak zdecydowanie!  Ale czyż nie tak właśnie rodzi się przyjaźń? Jedna spontaniczna decyzja zburzyła nam majowe plany, druga odbudowała je idealnie. Dlatego dziś pozdrawiając wszystkich naszych przyjaciół pokażemy dom, który właśnie z myślą o przyjaciołach był budowany.

Dom ten, o powierzchni 202 m2, dla swoich gości wybudowali  właściciele tego cudnego ogrodu w dalekiej Brazylii. W tej prostej  bryle brazylijscy projektanci zamknęli przestrzeń, którą swobodnie mogą użytkować przybywający goście. Nieskrępowana niczym przestrzeń rozpięta pomiędzy dwoma strefami wspólnymi, pozwala na swobodny odpoczynek. Zaprojektowane w ścianach szczytowych przeszklenia wpuszczają ogród do strefy ogólnej, a jednocześnie nie narzucają się pozostającym w domu mieszkańcom. Pokoje niby obok siebie pozwalają zachować prywatność. To świetne rozwiązanie, które daje wszystkim wolność bycia sobą.

To chyba jednak nie dla nas. Nieco inaczej witamy gości. Oddajemy im wtedy naszą przestrzeń, by wspólnie cieszyć się każdą wesołą chwilą. Ale gdyby przypadkiem w naszym ogrodzie ( i gdyby przypadkiem był on taki duży 😉 ) pojawiła się tak fajna architektura, to ręczymy, że i my zagościlibyśmy w  jednym z pokoi. Przyjaciół trzeba mieć zawsze blisko przy sobie. I nie ma znaczenia czy mieszkają 200 czy 1600km od nas, zawsze znajdziemy dla nich wolne miejsce. A jak nie to przegadamy noc, by je wspólnie znaleźć.  Ot tak mamy już chyba w naturze. 🙂

Pozdrawiamy  zatem A&R oraz E&W , a Was wszystkich zapraszamy do domu dla przyjaciół. Kto wie może kiedyś wspólnie spędzimy jakieś majowe popołudnie 😉

Architekt: http://www.doisamaisv.com.br/

Źródło: http://www.galeriadaarquitetura.com.br , http://www.archdaily.com.br