Na dzisiejszy poranek mamy dla Was dom, w którym mogło spędzić dzieciństwo wielu z dzisiejszych 40-latków. Tak, serio mogło, gdyby w ten oto sposób projektanci typowych kostek polskich pomyśleli kiedyś o przestrzeni. Co by to zmieniło w ich życiu, czy byliby dziś innymi ludźmi? Spróbujcie razem ze mną się zastanowić.

KOSTKA POLSKA – symbol budownictwa mieszkaniowego PRL  stoi do dziś na prawie każdej ulicy. Zbudowana na rzucie kwadratu o średnich wymiarach 10×10, przykryta płaskim dachem dumnie spogląda na ulicę czterema równo rozłożonymi oknami. W opcji skromniejszej garaż to cześć piwnicy, te w wersji de lux kostki rozszerza się w parterze w tym celu. Opcja dodatkowa to pojawiający się nad garażem ogromny, rzadko jednak używany taras. Wejście, dostawione zazwyczaj z boku, prowadzi do nas wydzielonej klatki schodowej, z której na każdym piętrze, niczym przez wąskie gardło, dostajemy się części mieszkalnej. Mały korytarzyk rozprowadza nas po czterech prawie jednakowych pomieszczeniach z wciśniętą pomiędzy nie małą, za małą jak na warunki domowe, łazienkę. Zasada – wszystkim po równo i tych przestrzeniach miała swoje zastosowanie. Czy słuszne? Nie mnie to oceniać, nie mieszkałam w takim domu. Wiem jednak gdzie ja jako dziecko czułabym się lepiej, gdzie chętniej zapraszałabym przyjaciół, i gdzie przyjemniejsze byłby rodzinne biesiady. Może warto przypomnieć sobie dziecięce lata i wrócić wspomnieniami do tego co nam w przestrzeni doskwierało, a potem jeśli wciąż tkwimy w PRL-owym myśleniu o wnętrzu spróbować je zmienić. Znam wielu, którzy nie cierpią domów kostek.  Może zatem inspiracja poniżej zmobilizuje ich, by coś zmienić. Może warto przenieść swoją odziedziczoną po rodzicach / dziadkach kostkę w nowsze, a raczej bardziej funkcjonalne czasy.

Spójrzcie zatem na dom poniżej. To też zwykła kostka. Zwykła? A może wręcz odwrotnie. Piękna otwarta przestrzeń parteru, w której cała rodzina może wspólnie spędzać całe dnie. Piętro gdzie każdy ma swoją prywatną przestrzeń wzbogaconą o niezbędne i  funkcjonalne pomieszczenia dodatkowe.  Ok, to wersja de lux z garażem z boku i do zrealizowania w cieplejszym klimacie o czym świadczy brak wiatrołapu. Ale tą drobnostkę można przecież przeprojektować i dostosować do naszych warunków atmosferycznych. To dalej jednak kostka, a jak inna od tych które znamy. I gdyby tak architekci naszych typówek wpadli na pomysł na taki plan? Ciekawe czy inne byłoby pokolenie dzisiejszych 40 latków? Może byliby bardziej otwarci, odważniejsi, pozbawieni kompleksu, z którym chowali się w ciasnych przestrzeniach…Może poranne kłótnie rodzinne o łazienkę nie skończyłyby się rozprawą w sądzie… Może….A może dziś chętniej  swoje dorosłe życie próbowaliby układać w odziedziczonych po rodzicach domach. Może nie szukaliby szczęścia gdzie indziej, tylko właśnie tam gdzie z nim wzrastali. Może….A może można to jeszcze zmienić? 😉

Architekt: Tectoniques Architect

Źródło: http://www.archdaily.com/