Po białej i czarnej inspiracji przyszedł czas na wakacyjny mix tych dwóch kolorów. Takie połączenie pojawiło się już kiedyś na naszym blogu. Dlatego by się nie powtarzać skomlikujemy nieco sytuacje. A dokładnie nie my a autorzy domu poniżej. To oni zmierzyli się z niełatwym zadaniem jakie postawiła przed nimi: trudna, pochyła działka, bliskość drogi, wytyczne inwestora i piękny krajobraz. Przyjrzyjmy się zatem razem. Co takiego tym domem chcieli powiedzieć nam architekci, co urzekło inwestorów, że zdecydowali się na tak odważne rozwiązania i w końcu co nas a może i Was zachwyci podczas wizyty, którą zafundują nam zdjęcia w galerii. 

Na pierwsze pytanie odpowiedź znajdziemy chyba bardzo szybko.

Nie trudno zauważyć, że architekci doskonale zrozumieli sytuację w jakiej postawiła ich ta niełatwa do zagospodarowania działka. Wyzwanie, to prawda, ale jakże rozwijające. Spadek terenu od drogi w stronę działki narzucił kierunek ustawienia pierwszej parterowej bryły. To właśnie ona lekko wcięta w opadający teren stała się prywatną częścią gospodarzy. Usytuowana w niej sypialnia idąc z nowoczesnym nurtem połączona została z otwartą, minimalistyczną łazienką i przestronną garderobą. Piętro domu natomiast na przekrój wszelkim oczekiwaniom to  opozycja  do spokojnego, owianego bielą przyziemia. Architekci nie tylko zmienili jego formę nadając bryle archetypowy kształt, nie tylko biel zastąpili czernią, ale zauroczeni krajobrazem obrócili piętro domu „twarzą” dokładnie w jego stronę. Ten jeden ruch, totalnie zmienił cały dom i sprawił, że wszystko zaczęło mieć sens. I prywatna sypialnia na dole, i otwarty dosłownie i w przenośni salon na piętrze idealnie zrozumiały jaką rolę będą pełnić w życiu przyszłych gospodarzy.

Odpowiadając na drugie pytanie zastanawiam się jak ja zachowałabym się gdybym zobaczyła pierwsze szkice domu. Czy stuknęłabym się w głowę, myśląc, że to żart.  Czy może z zainteresowaniem słuchała dlaczego architekt postanowił właśnie tak spełnić moje marzenie. Nie miałabym chyba jednak problemu by zrozumieć jego wizję. To ten widok, te drzewa, ten las – nie trudno się w nich zakochać, nie trudno wyobrazić sobie jaki żywy obraz malować będą każdego dnia dzięki właśnie tak zaprojektowanej bryle.

I teraz kwestia numer trzy. Przyznam szczerze, że gdy pierwszy raz zobaczyłam ten dom to pomyślałam – no tak skręcili dwa poziomy, dodali przeszklenie, ubrali w modne dziś kolory i gotowe. Dziś przyznaję się do błędu. Nawet ja – architekt – potraktowałam tą architekturę bardzo powierzchownie. Tak jak w kontaktach międzyludzkich oceniłam budynek po wyglądzie. A szkoda… Gdybym wówczas miała więcej czasu by poznać się z nim bliżej, to od dawna cieszyłabym się jego obecnością tutaj. No cóż nawet architekt się czasem myli. 😉 Ale na szczęście architektura nie jest na chwilę i zawsze mamy drugą szansę by ją poznać, zrozumieć i się w niej zakochać 🙂

Architekt: http://www.fabi-architekten.de/

Źródło: http://www.trendir.com/ , http://www.contemporist.com/