Akcja poprzedniego wpisu rozgrywała się na Słowacji, dziś odbijemy nieco w lewo i w podróży po nietypowych domach zatrzymamy się na chwilę w czeskiej Pradze. To tu właśnie w czerwcu tego roku z „wizytą” wpadł jeden z największych portali o architekturze – www.archdaily.com, by  potem niczym pocztówkę z podróży rozesłać wszystkim pozdrowienia z tego niezwykłego miejsca. Czemu nazywam go niezwykłym ? Dla wielu z pewnością będzie to niezrozumiała fanaberia, która utknęła pomiędzy szkłem a betonem. Inni powiedzą, że to zbyt ekstrawaganckie, że nie wypada aż tak wydziwiać. A ja chcę Wam pokazać, że w to wbrew pozorom jeden z najbardziej naturalnie prostych domów jakie tu spotkacie. W tej niezwykłej bryle poszukam normalności, której pod przykrywką bajecznie kolorowych wizualizacji na okładkach projektów gotowych szukają Polacy. Tego domu nie trzeba sztucznie wzbogacać czy ozdabiać zielenią, ten dom został dla tej zieleni stworzony. Ale może od początku…

 Dom zaprojektowany został w pracowni Petr Hajek Architekti – własności czeskiego architekta młodego pokolenia. Na przestronnej działce pośród zwykłej śródmiejskiej zabudowy przybrał on za jego sprawą postać jaszczurki.  Ta ciekawa forma pojawiła się tu bynajmniej nie z powodu zamiłowania do gadów lądowych, ale raczej stała się wynikiem analiz jakim poddali architekci działkę, a w szczególności jej drzewostan. Jaszczurka swymi wielkimi oczami postanowiła mu się przyjrzeć i tak zastygła na zawsze w bezruchu. I dziś…dziś mieszkańcy tego domu mają niezwykłą okazję delektować się widokiem drzew, które niejako odmieniły ich życie. I tak: w salonie stoi jabłoń, w sypialni-wiśnia, łazienka wychodzi na drzewo brzoskwini, pokój gościnny spogląda na srebrny świerk, a pokój dla dzieci ma przyjemność obcować z orzechem. Każde pomieszczenie ma swój niepowtarzalny obraz, który z pewnością ma wpływ na atmosferę danej przestrzeni. Cała idea oparła się zatem na bogactwie natury, której miejsce pięknie ustąpiły czyste nieskrępowane przepychem wnętrza. To one stały się oprawą do obrazów, pozwalając skupić się na tym co na zewnątrz. Dom z pewnością obrośnie jeszcze w codzienność i zapełni się tym, czego nasze życie wymaga od domowej przestrzeni. Jednak nie wierzę w to by właściciele nagle postanowili upstrzyć je niepotrzebnymi dodatkami. Mają wszystko by czuć spokój rodzinnego domu i jednocześnie odczuwać przyjemność posiadania czegoś wyjątkowego.

I czy teraz gdy poznaliście historię domu, który swym kształtem wybiega daleko poza przeciętność, nie macie wrażenia, że wcale nie jest taki udziwniony. Sięga przecież do pierwotnych tęsknot człowieka, do natury, do prostoty… To za ich pośrednictwem oddaje człowiekowi radość tworzenia, przyjemność budowania zakończone pełnią szczęścia. Czyż nie to właśnie powinno być normą budowlaną? 😉 Ja jako architekt zdecydowanie jestem na TAK !

ps. pozdrowienia dla Marii, która w cudnych Bieszczadach, by to przeczytać szukać będzie zasięgu „gdzieś między grabem a jodłami…, a czasem koło buków…, albo przy brzozach…, albo przy zejściu do jeziora. i ewentualnie nad jeziorem”. 😉 Dzięki, że niechcący postanowiłaś być dla nas dzisiejszą inspiracją 🙂

Architekt: http://www.hajekarchitekti.cz

Źródło: http://www.archdaily.com/