Pełnia Architektury Walter Gropius

Tej książki nie sposób było nie kupić. Od pierwszej chwili, gdy tylko się pojawiła, przyciągnęła nas niezwykle intrygującą okładką. Jak teraz widzimy doskonale oddaje ona nie tylko ulubiony kolor autora  (różnobarwny), ale i szeroki wachlarz tematów, których dotknął, by potem zebrać w jeden spójny zbiór. 

Początek zaczyna się jak powieść, jak historia człowieka spisana jego własnymi wspomnieniami. Od dzieciństwa aż do kroku w dorosłe życie autor plecie wspomnieniami opowieść. Przyjemność odkrywania mistrza, który z ogromną swobodą opowiada o swoich wyborach estetycznych, rozwija się wraz z każdą kolejną stroną. Gropius daje czytelnikowi to, co ja osobiście w ludziach szalenie cenię – pozwala się polubić, poznać od tej, czasem innej, bo prawdziwej strony. Świadomy etykiety ( Bauhaus, styl międzynarodowy), która przywarła do niego na stałe, chce z nią zerwać i pokazać siebie, pokazać człowieka. 

I to jest chyba największy klucz ku temu, by dać się ponieść jego słowom, które z rozdziału na rozdział dotykają coraz trudniejszych architektonicznych tematów. Co zaskakujące spisanych ponad 50 lat temu, dziś wciąż aktualnych, wciąż nie naprawionych, zastygłych w czasoprzestrzeni, która nie chce uwolnić ich ze swojej twardej, sztywnej skorupy. A może najwyższy czas ? 

Strona po stronie autor daje wskazówki jak inaczej powinno wyglądać kształcenie przyszłych architektów. Ba, nie tylko architektów, ale także ich przyszłych klientów. Pokazuje jak od kolebki, od żłobka, przedszkola pobudzać w dzieciach zdolność do „formuowania własnych koncepcji… by w trakcie zabawy nadawały nowy kształt bezpośredniemu otoczeniu…”

Przedstawia nam główne założenia Bauhausu, którego podstawą nauki był człowiek, a nie profesja. „Zapoznając ucznia z pojęciami proporcji i skali, rytmu, światła, cienia oraz koloru. Równolegle pozwalano mu na(…)eksperymenty z różnymi materiałami i narzędziami, tak by wychowanek sam był w stanie określić, gdzie, w ramach posiadanych talentów, są ulokowane jego atuty. ” 

Pokazuje jak ważna jest praktyka, która wsparta na teorii zbuduje w młodym adepcie architektury fundament dobrego architekta. Architekta, który od początku swojej drogi jest świadom swojej wartości i nie będąc onieśmielony wielkością mistrzów będzie wymyślał a nie kopiował …

Gropius niemalże kłóci się z systemem nauczania jaki reprezentują architektoniczne uczelnie, układa rewolucyjny plan, który pozwoli wykształcić przyszłego architekta. Ten zaś według niego posiadając szeroki wachlarz wiedzy i doświadczeń będzie mógł poradzić sobie w każdych warunkach.

Gropius dotyka też tematu, w który ja sama bardzo lubię się zagłębiać – relacji architekta z klientem. Prawdy, które tan głosi są mi bardzo bliskie, a spisane w jedną całość pozwoliły mi świetnie sobie je usystematyzować. 

W końcu, a może przede wszystkim, autor daje swoją receptę na przestrzeń. Ha ! Ale jaką – tą nam najbliższą – mieszkalną. I tu już mnie kupił kompletnie. ;)W drugiej połowie książki opowiada jak bardzo zmienił się świat – ale nie ten za oknem- tylko ten wewnątrz każdego domu, każdej rodziny. Jakiej transformacji uległ jej model, jaki wpływ na jej kształt i potrzeby miała epoka maszyn i co zrobiły kobiety wychodząc z domu, wychodząc z podwładnej roli żony. To doskonały obraz tego jak zmieniały się potrzeby mieszkaniowe, które Gropius, tak jak i ja, nierozerwalnie łączy z życiem ludzkim. 

Doskonale maluje też kontrast pomiędzy budownictwem jedno a wielorodzinnych, nie wskazując jednoznacznie, które z nich jest lepsze dla współczesnego człowieka i przestrzeni miasta, którą współtworzy. Wskazuje które walory w nich powinniśmy podkreślać, o co zadbać by życie zarówno w jednych i drugich było w pełni komfortowe.  Opowiada o wartościach przestrzeni wspólnych, o kształtowaniu społeczeństwa za pomocą architektonicznych przestrzeni, o tym jaki wpływ na relacje ludzkie mają otaczające budynki, drogi, place … 

To tylko niektóre spośród tysiąca zagadnień, którymi pobudza do przemyśleń, ten zdecydowanie bliższy mi dziś architekt. Dziś wiem, że spisane w tej książce prawdy są tak cenne, że będę do nich wracać jeszcze nie raz. Mnie samej trudno objąć jednym spojrzeniem pełnię architektury, którą wraz z Gropiusem odkryłam podczas czytania. Wciąż zastanawiam się jak udało mu się to wszystko spiąć w jedną szalenie mądrą całość. 
On sam twierdzi, że architekci zbyt mało mówią, piszą o architekturze, że zostawiamy to pole krytykom czy znawcom sztuki. Coś w tym jest – ja odkąd mam blog coraz lepiej zaczynam rozumieć swoją architektoniczną drogę.

Ale dziś nie o niej, jeszcze będzie okazja. Obiecuję !

Dzis moim gościem jest Gropius. Tak ważnym i tak cennym, że zabrałam go ze sobą w daleką podróż do estetycznego „Raju”. To tu, 1460 km od domu, zakończyła się moja przygoda z tą tak ważną książką. Tylko pytanie czy zakończyła? Czy może właśnie rozpoczęła ? I czy wakacje to dobry czas do przemyśleń ?
Na to pytanie odpowiedzieć musicie sobie sami sięgając najpierw po tą jakże różnobarwną pozycję. 

A gdzie jesteśmy? Zdradzimy po powrocie. Tymczasem łapiemy energię ( nie tylko słoneczną ), by po przyjeździe wrócić do Was z zdwojoną mocą. A wierzcie mi – będzie się działo 😉 Wam dziś z całego serca polecamy dać nura do naszego ulubionego już wydawnictwa Karakter i złowić „Pełnię Architektury” Waltera Gropiusa, póki jeszcze jest dostępna w sieci 😉

Pozdrawiamy gorąco spaleni słońcem Awx-y 😉

ps. A poniżej kilka cytatów. Po zagłębieniu się w te słowa  jesteśmy przekonani, że nie będziecie mieć wątpliwości czy kupić tą książkę 🙂

 

Książkę możecie kupić o TU !