Czy Wy też odczuliście, że rozpoczął się rok szkolny? Jeśli nie bezpośrednio to zapewne dostrzegacie, że po dwóch miesiącach wakacjach ludzkość jakoś nagle nabrała tempa. Jak pewnie zauważyliście, w przeciwieństwie do około-szkolnego szaleństwa nasze blogowanie zwolniło tempo. Wybaczcie – musimy ustawić na nowo grafiki, wpasować się w odpowiednie tory i odnaleźć się w innej czasoprzestrzeni. Szkoła, przedszkole, codzienne zajęcia dodatkowe dzieci, a przy tym nawał pracy odciąga nas od bloga, ale my się im nie damy ! I w przerwie między niedzielną kawą a kolacją pokażemy Wam kolejny powód dla którego blogujemy. 😉

A jest nim ten oto dom w dalekiej Nowej Zelandii. A raczej to co się z nim stało podczas bardzo zgrabnej obróbki architektonicznej, do której przyznają się architekci z pracowni Herbst Architects. Dom ten to letnia rezydencja pewnej nowozelandzkiej rodziny. Stoi tuż przy plaży i tak bardzo „pachnie” latem, że aż nie wypada pokazywać Wam go stojąc u progu jesieni. Ale nim zaczniemy szukać dla Was bardziej „stacjonarnych” inspiracji pozwólcie, że powspominamy jeszcze ten przyjemny zapach letniego lenistwa.  Zatem spójrzcie z nami do galerii i zobaczcie cóż takiego stało się w tym miejscu. Przed Wami  budynek, który do niedawna pełnił funkcję poczty. Jego nowi właściciele dostrzegli potencjał tego miejsca i razem z architektami postanowili należycie je wykorzystać. W tym celu odmienili front budynku ubierając go w nową drewnianą szatę. Drewniany taras, schody, belki, ściany, sufity i  słupy…a do tego nasze ulubione drewniane żaluzje…

Dacie wiarę, że to ten sam budynek? W poprzednim życiu też przecież odziany był w ten sam materiał. Ale jak inaczej dobrał fason jego nowy stylista. Jak wyeksponował jego walory, jak ukrył zbędne, przyciężkie kilogramy, jak nadał lekkości i zwiewności, jak sprawił, że wszystko leży na swoim miejscu i nareszcie pasuje do tej przestrzeni jak ulał. Czyż właśnie nie to jest najpiękniejszym darem jaki dostaliśmy my architekci. By pokazać swój talent nie musimy jak projektanci mody walczyć o wielkie wybiegi na Fashion Week’ach. Nie musimy walczyć o pozycję bycia najlepszym w branży. Mamy materiał, mamy model, mamy nawet publiczność… A wiadomo, że im mniej materiału, im bardziej niekształtny model, tym więcej talentu musimy wykrzesać z siebie. A jak jeszcze trafi się do tego wymagająca publiczność…;) Czyż takie wyzwania nie są najciekawsze? I w końcu, czy właśnie takie projekty nie są najlepszym powodem do tego, by pomimo przeciwności czasu blogować i zachwycać Was kolejną przepięknie skrojoną Architekturą? 🙂

Architekt: http://herbstarchitects.co.nz/

Źródło: http://www.stuff.co.nz/