Nie możemy kochać domu, który nie ma swego oblicza i w którym kroki są pozbawione sensu.  Antonie de Saint-Exupery

s-304-xPlanując tydzień temu serię wpisów promującą polską architekturę zastanawiałam się od czego powinnam zacząć. Od jakiego projektu, jakiej architektury, co byłoby najpiękniejszym jej początkiem. W szkicowniku mam już kilka propozycji, ale to właśnie ten projekt, ten dom, to podejście do projektowania jest mi najbliższe i jeśli pozwolicie to nim rozpocznę naszą podróż przez Polskę. Dziś zatem zabieram Was znów w okolice Krakowa, który nie wiedzieć czemu przyciąga mnie do siebie coraz częściej. 😉

Zanim jednak zaproszę Was do środka domu, który spogląda na Was z galerii, postaram się po swojemu opowiedzieć architekturę, którą mam przyjemność Wam zaprezentować. Zastanówcie się: Jak można najpełniej poznać architekta z którym chcielibyście pracować? To dla mnie oczywiste – zobaczyć jak mieszka. Sprawdzić jaką przestrzenią obdarował siebie i najbliższych, jakich rozwiązań użył by spełnić swoje marzenie, a może, albo przede wszystkim gdzie i w którym miejscu spełnił swój talent. Nie zawsze jest to możliwe, ale dziś za przyzwoleniem autorki pozwolę Wam podejrzeć dom pod Krakowem, który dla siebie samej zaprojektowała architekt Ola Wołczyk. Twórczość tej architektki odkryła jedna z naszych czytelniczek. Jedna z tych wyjątkowych, która jako pierwsza po lekturze bloga postanowiła nam zaufać i rozpocząć wieloletnią współpracę. Ona tak jak i my wciąż poszukuje w swoich przestrzeniach rozwiązań, które omijają bezosobową przeciętność i sięgają dalej w głąb ludzkiej wyobraźni. Nic dziwnego, że zatrzymała się właśnie na tej stronie. Tu na prawdę jest się przy czym zatrzymać.

A teraz przyznajcie się – pewnie nie wytrzymaliście i zerknęliście już w dół, ba, pewnie czytacie moje słowa w pośpiechu, by doczytać do ostatniej kropki. 😉 I pewnie wydaje Wam się, że nie potrzeba już więcej słów, by  zachwycić się tą przestrzenią, ale… Ale pozwólcie, że zdradzę Wam coś więcej i pokażę, że w tych zdjęciach znajdziecie nie tylko swoje niespełnione marzenia ale odkryjecie, że ta przestrzeń wbrew pozorom nie jest nierealna.

 10_ola_wolczyk_krakow-dom_200m2

Ktoś ostatnio gdzieś obraził się na słowo STODOŁA. Dziś pokażemy mu, że zupełnie bezpodstawnie. 😉 Gdzie indziej, jak nie wśród polskich zielono-żółtych pól najlepiej będzie czuł się ten symbol polskiej architektury mieszkaniowej? To najprostsze z możliwych rozwiązań, tak czyste w formie i nie wyróżniające się z otoczenia ma szansę nie zakłócić spokoju i ciszy, która rozsiała się po tych polach. Dwa budynki niczym zagroda ubrane w tradycyjne ciemne przydymione drewno tworzą namiastkę gospodarstwa, którego oczekiwalibyśmy w takim miejscu.

A teraz zajrzyjcie do wnętrz, tam już nic nie będzie takie oczywiste. Tam swoją prawdziwą naturę ukryli mieszkańcy tego domu. Parter domu przyprawiony surowym betonem w objęciach twardej stali, nie grzeszący rozpustą dodatków, pięknie prowadzi nas po kolejnych funkcjach domu. One zaś, umieszczone jak dawniej w jednej wspólnej przestrzeni dzięki odpowiednim proporcjom mają szansę działać oddzielnie. To co je łączy, to towarzystwo jednego z najpiękniejszych widoków, jakim na stałe obdarowuje mieszkańców niezwykła fasada, na którą odważyła się projektantka. To co urzekło nas najbardziej, to właśnie ta mieszanka minimalizmu z radością życia, którą tak pięknie oddają niespodziewane rozwiązania. I co najfajniejsze jak na prostą wiejską stodołę przystało nie zwisają z nich metki drogich sklepów, z butów nie wystaje słoma. Wręcz przeciwnie, niektóre z mebli, detali dostępne są w popularnych sklepach z wyposażeniem wnętrz. Tu jest tak czysto, a jednak figlarnie, tradycyjnie, a jednak nowocześnie, biało-szaro, a jednak kolorowo… Bez przerwy potykamy się o zaskoczenie – takie proste, a takie nieoczywiste. Ale prawdziwą niespodziankę zastaliśmy na piętrze. Tam to już naprawdę nam słów zabrakło. Ta antresola…ten widok…ten spokój…ta biblioteka…A nawet długi korytarz – tak zadbać o szczegóły mógł tylko architekt.Idąc za słowami Antonie de Saint-Exupery – tu wszystko ma sens, w tym domu nie da się nie zakochać. Na koniec zajrzyjcie też do drugiej części domu, gdzie podejrzeć możecie, jak wygląda biuro w którym nad kolejnymi projektami pracuje właścicielka domu.

Pani Olu – pięknie dziękujemy, że zgodziła się Pani podzielić z nami swoją przestrzenią!

A jak pięknie zaskakującą zobaczcie sami:

PARTER

PIĘTRO

RZUTY – znalezione na ladnydom.pl/

Projekt domu:  Ola Wołczyk-Perłak i Joanna Wużyk  , Projekt wnętrz: Ola Wołczyk-Perłak  

Zdjęcia: Hanna Długosz, Przemysław Kuciński