W piątek naszym Facebookowym przyjaciołom zapowiedzieliśmy kolejną inspirację, która miała pojawić się w jeszcze wieczorem na blogu. Ale….jak to w życiu plany się zmieniają,…Albo inaczej…jak to bywa czasem u architektów – po prostu zabrakło nam weny…

Tak czas się przyznać. ;)Nie żyjemy non stop na artystycznym haju, nie zażywamy dopingów twórczych, nie wiemy i znamy się na wszystkim i tak jak i Wam i nam zdarzają się chwile gdy z bezradności opadają nam ręce. Pomysły, koncepcje, projekty, domy, budynki, przestrzenie czy nawet blogowe wpisy nie powstają tak od przysłowiowej czapy. Czasem mamy wzloty i sięgamy w nich po tą jedną, najwłaściwszą, architektoniczną myśl.  Jednak częściej upadamy, przygnieceni niepowodzeniem. Ale czyż nie jest w życiu tak, że im więcej niepowodzeń spisanych na kartkach, tym więcej wzlotów w rzeczywistości. My architekci nie jesteśmy maszynką do masowej produkcji czegokolwiek, bo powielanie – nie rozwija. I nie ważne czy projektujemy, pokój, dom, budynek usługowy czy choćby wpis na architektonicznym blogu. Zasada zawsze jest ta sama: szczerze i od serca. Dlatego wybaczcie nam dwudniowe opóźnienie…Czasem trzeba dać architektowi CZAS, by był w 100% przekonany, że to co Wam proponuje jest najwłaściwsze, i to nie dla niego, ale właśnie dla WAS.

Zatem dopiero dziś w niedzielny wieczór pokażemy Wam rozwiązanie zagadki. Znajdziemy odpowiedź na pytanie: co Architekci zrobili z tym oto domem w australijskim Sydney? Spójrzcie: takie domy lub jemu podobne znajdziemy przecież i u nas. Czy nasze polskie postrzeganie architektonicznego piękna nie zamyka się często w skomplikowanym i wystawnym dachu, kolumnach gzymsach i innych ozdobnikach? I to nie znaczy, że tu jest bardzo źle, że to jakiś kolejny Gargamel.  Ale mamy dziwne wrażenie, że niekoniecznie dobrze gra ze sobą taki zestaw elementów dodatkowych. Spójrzcie zatem jeszcze raz na ten dom z lat dwudziestych :

restavraciya-starogo-doma-13

A potem postawcie się w roli nowych właścicieli. Jak Wy odpowiedzielibyście sobie na pytanie, co zrobić z tym domem?

Jak go odnowić? Jak nadać mu bardziej współczesny wymiar? Czy najprościej tylko zmienilibyście kolor elewacji? Dodali kolejne bonie, opaski, gzymsy? A może nowe okna i może w innych miejscach? Czy patrząc na dom dłużej nie macie wrażenia, że spogląda na Was groźnymi oczyma i szczerzy na Was kły? ;)A może przewraca się w prawo pod ciężarem niesymetrycznie rozłożonych daszków? A może nic go już nie uratuje i należy go zasłonić zielenią? Albo podnieść wyżej ogrodzenie? Albo zmienić dach…albo zburzyć całe piętro…albo już pomysłów brak…

Ale na szczęście znalazł się architekt, który pochylił się na chwilę nad tym domem. I z pewnością nie była jedna chwila, jedna koncepcja i jeden pomysł. Tu pozwolę sobie zacytować słowa z nowego artykułu z serii „Jak Redaktor z Redaktorem” w najnowszym Zawodzie:Architekta#39: ” Tu…widać, że praca architekta… ma sens. Tu wszystko jest poukładane i zapłacone”. Tymi słowy szef portalu Warsztat Architekta opowiadał redaktorowi naczelnemu Z:A o Wiedniu, ale myślę, że nie pogniewa się jeśli użyje ich w stosunku do architektury poniżej. 😉 Tu zdecydowanie widać wartość pracy architekta, i nie tylko tą materialną, ale przede wszystkim czas jaki spędził przy projekcie. My architekci doskonale wiemy, że znalezienie najprostszych rozwiązań zajmuje niekiedy najwięcej czasu. I to właśnie dzięki architektom i ich architektonicznym poszukiwaniom ten dom przetrwał próbę czasu i dziś za pomocą zupełnie innych „ozdobników” może cieszyć się mianem współczesnej architektury. Czy można by go tak nazwać gdyby właściciele samodzielnie odważyli się naprawić niepasującą do nich i tych czasów przestrzeń? Lub gdyby zniecierpliwieni przyspieszali pracę architektów?

Wówczas mogłoby się stać to co z nami w piątek. Można by się poddać i wywiesić na drzwiach kartkę pt. ” Z powodu braku WENY nastąpi nieplanowana przerwa w dostawie ARCHITEKTURY”…Może zatem warto przetrwać próbę czasu, by potem móc podziwiać fantazję, która wybucha taką Architekturą jak ta poniżej. Może nie zawsze warto się spieszyć…Może…;)Przyjemnego inspirowania się 🙂

Architekt: CplusC Architectural Workshop

Źródło: http://furniteka.com/