W poprzednim wpisie opowiadaliśmy Wam o Domku Mai. O tym jak doświadczenie profesjonalistów i dziecięca fantazja nadały marzeniom rzeczywisty wymiar. Jak po wielu rozmowach z klocków lego i niewinnych kresek powstała przestrzeń, która dziś jest tłem dziecięcych przygód. Hm…Ktoś powie: po co aż się tak wysilać, tracić czas i pieniądze. Można przecież postawić na kolorowy, oryginalnie zdobiony, bezpieczny „plastik fantastik”. Szybko tanio i bez nerwów spełnić ogrodową zachciankę kilkulatka. Można? Pewnie, nikt nie broni. Ale… 

domki ogrodowe plastikowe

Ale…jeśli nawet zakup tej kolorowej zabawki poprzedzony zostanie wielogodzinnym (nawet wspólnie z dzieckiem) oglądaniem obrazków w sieci, testowaniem podobnych lub tych samych domków w ogrodach znajomych,  to wierzcie mi, jest coś czego tam nie znajdziecie.

Nic bowiem nie zastąpi każdej chwili, którą podarujemy dziecku podczas wspólnego wymyślania i budowania swojego, jedynego, niepowtarzalnego domku w ogrodzie.  By Was do tego zachęcić po raz kolejny mamy dla Was dowód, że warto. Pokażemy, że opłaca się wyjść poza schemat, zrobić coś od siebie i mieć przy tym zdecydowanie więcej frajdy niż wizyta w supermarkecie. A zatem.  Zapraszamy dziś do DOMKU KAROLA.

FAAR_architekci_Rakietkadomekkredka_07

Karol, to kolejny szczęśliwy sześciolatek, którego marzenie wylądowało na stałe w ogrodzie. Jego szczęście zaczęło się jednak zdecydowanie wcześniej, bo jeszcze przed tym jak się urodził. To właśnie wtedy jego tata został architektem. 🙂 A jak przystało na syna architekta, naśladując tatę marzył i układał przestrzeń po swojemu.

FAAR_architekci_Rakietkadomekkredka_00

Historia niby dość banalna, jak w każdej architektonicznej rodzinie. 😉 Ale tu stało się coś więcej. Tato – architekt, właściciel wadowickiej pracowni Faar Architekci nie tylko spełnił życzenie swojego syna, ale projektując je zobaczył w tym domku również siebie. I nie był to bynajmniej senny powrót do przeszłości, wręcz przeciwnie, tęsknota za wspólnymi chwilami, które z synem chciałby spędzić w tej przestrzeni. Ogrodowy domek większości z nas kojarzy się z kolorową, ale jednak miniaturową chatką, przez której drzwi nie przeciśnie się 90% rodziców, nie mówiąc już o wyciągnięciu z domku śpiącego na podłodze malucha. ;)Domek Karola z premedytacją pomieści i Karola i jego kolegów, ale też mamę i tatę. 🙂 Jak mówią badania, największym marzeniem naszych dzieci jest to, by spędzić więcej czasu z rodzicami. Spójrzcie na tą przestrzeń poniżej, ja uciekałabym tu jak najczęściej.

Domek_Karolka_201409_004

 W ten weekend na TEDxKraków, w którym miałam przyjemność uczestniczyć, jeden z prelegentów opowiadał o tym, że „Przestrzeń to forma, która pozwala nam zrozumieć świat”.  I tak sobie myślę, że w świecie pełnym sztucznych uśmiechów, biustów czy konserwantów zdecydowanie trudniej pokazywać dzieciom jak pozostać sobą. I choć kosmiczny kształt domku to symbol tych nowych czasów, to cała przestrzeń zdecydowanie opowiada o naturalnej prawdzie tego świata. Że warto szukać siebie, nawet, a może przede wszystkim w architekturze. I może, albo przede wszystkim tej najbliższej nam. Wspólne projektowanie, budowanie i używanie przestrzeni to z pewnością najlepsza szkoła jaką tato-architekt mógł podarować swemu dziecku.

Nim wskoczycie na stałe do galerii dodamy tylko, że cały koszt domku to 4500 zł. Konstrukcję i deski wykonał stolarz, a cała reszta to własna praca architekta, którą wspomina z niezwykłą przyjemnością.  Czas realizacji – a była to popołudniowa praca – około 2,5 tygodnia. Wymiary domku to 1,45 x 1,95 x 2,4m (szerokość, wysokość , długość). Zapraszamy !

Architekt:  FAAR architekci

Zdjęcia: FAAR architekci