Kilkanaście dni temu świat zwariował na punkcie filmu „Powrót do przyszłości”. W jego drugiej części bohaterowie przenoszą się w przyszłość, lądując dokładnie  21.10.2015 roku. 😉

falszywy-powrot-do-przyszlosci-2

Trzydzieści lat temu fruwające nad ziemią deskolotki, samosznurujące się buty, tablety, bilbordy, wideokonferencje robiły na nas ogromne wrażenie.  Akcja filmu rozbudzała naszą wyobraźnię i niejeden, nie tylko nastolatek, marzył o tym, by zobaczyć siebie w przyszłości. Kolorowy świat, który pokazali twórcy filmu kusił i podniecał. Uwielbialiśmy go i mogliśmy oglądać bez końca. 😉 Minęło trzydzieści lat i wiele rzeczy, które przepowiadano, jest dziś powszechnie dostępnych i dziś wydają nam się normą.

Jakie szczęście, że nie wszystkie. 😉

Ta architektoniczna „kupa”, którą obrzucono w filmie miasteczko Hill Valley, niczym koszmar senny architekta przyprawia nas o ból głowy. Czyż o takiej przestrzeni publicznej miały śnić miliony? Całe szczęście, że to tylko wybryk hoollywodzkiej wyobraźni. Ach ! I całe szczęście, że wciąż ubieramy się jak ludzie. 😉

Są jednak miejsca, budynki, przestrzenie, których właściciele jakby utknęli na stop klatce w 1995 roku. Na jej podstawie tworzą scenariusz  tragikomedii, która niestety rozgrywa się tu w realu, na naszych oczach.

Nie wierzycie? To prawdziwe, rozrzucone po całym kraju, Gargamele i kaszaloty. Przecierając oczy szukamy w nich sensu, powodu, idei… Z której strony schowało się ego właściciela, ambicja projektanta, czy kompleks wykonawcy?

A może to jednak wina „Powrotu do przeszłości”? 😉

W latach 90-tych, gdy powstawały tego typu filmy, w naszym kraju dopiero budziła się demokracja. Filmy były jedyną dziurką od klucza, przez którą mogliśmy podglądać zachodni, lepszy świat. Niestety zamiast nudnych lekcji plastyki, wybieraliśmy wagary i wypożyczalnie kaset wideo. Filmy rozbudzały wyobraźnię, ale również, kreowały nasze poczucie estetyki. Wzrastaliśmy w szarych czasach, i ucieczka od nich była nieunikniona. Ale jak ze wszystkim – łatwo jest przedobrzyć.  Jak widać w wielu przypadkach nie wyszło to wszystkim na dobre. Nawet dziś, gdy już dawno powinniśmy rozróżniać hollywodzkie scenografie od realnych przestrzeni przesada zdarza się nagminnie.

Czas uwolnić ducha przeszłości. Zbłąkanym uwspółcześnić ich architektoniczne gusta.  Zaczynamy kolejną serię wpisów pt. : „Powrót do przyszłości”. Pokażemy jak bez drogich gadżetów odnaleźć się w tych czasach. Jak odmienić zastaną przestrzeń, by nie trąciła myszką, ale i by fantazja nas nie przerosła. Jak sprawić byśmy panowali nad architekturą, a nie zostali przez nią pożarci. ;)

Gotowi? Pierwszy wpis już niebawem. ;)