Miłośnicy czarnych stodół wzdychają często z rozżaleniem, że nigdy nie będą ich posiadaczami. Mieszkają w domach, które nie spełniają ich estetycznych i funkcjonalnych oczekiwań, przekonani, że nie maja wpływu na swoją przestrzeń. Mamy dla Was światełko w tunelu i dziś pokażemy, że może być inaczej. Zamiast budować od podstaw, możecie przecież dobudować czarną stodołę do swojego domu.

Ech, nie będzie pasować. Nie da się. ”

A skąd wiesz? Idź zapytaj najpierw architekta. 🙂To co często wydaje się nam niemożliwe jest realne bardziej niż myślimy, wystarczy poluźnić wyobraźnię, a resztę zrobi architekt.

Tak też było zapewne w tym przypadku. Kalifornijski bungalow z 1930 roku położony w Sydney North Shore prosił się o rozbudowę. Czteroosobowej rodzinie dokuczała ciasna przestrzeń domu. Faktycznie patrząc na rzut budynku przed rozbudową to wcale im się nie dziwię.

 

 

 

 

 

 

Architekci z pracowni  Architect Prineas zaproponowali rozbudowę domu w głąb ogrodu, powiększając funkcję domu o dodatkowe łazienki, pomieszczenia techniczne i duży, ogromy wręcz w porównaniu z istniejącym, salon z kuchnią i jadalnią. Zadbali też o światło dzienne, które przy tak długim planie wydawać by się mogło nie do uchwycenia. A jednak sprytne zabiegi kształtujące bryłę – dwa podniesienia w dachu – pomogły zaprosić słońce do wnętrza, nawet, a zwłaszcza tam, gdzie byśmy się go nie spodziewali.

Całość opakowana została w blaszano-czarną stodołę. Przytłaczające? Skądże ! To tylko skóra. Wnętrze jest nieskazitelnie białe i tylko zieleń, ach ta zieleń, niczym żywe obrazy ozdabia tą wszechobecną biel. A zresztą co tu więcej pisać. Zobaczcie sami:

A z bliska jeszcze piękniej:

Ten dom nie mógłby stać na dużej przestronnej działce. No może przesadzam, ale spójrzcie co robi z nim wchodząca niemal przez okno zieleń. Już bliżej się nie da, ale aż chciałoby się dotknąć te liście. 🙂 Tak działa natura ! Nie sposób oderwać wzroku. 😉  Zatem jeszcze raz:

I jak da się? A wydawałoby się, że to nie możliwe. Że ciasna działka, że nie wypada tak łączyć starego z nowym, że będzie drogo itd… Wręcz odwrotnie. Architekci z góry znali niewielki budżet właścicieli, a i tak potrafili wycisnąć z niego coś fajnego. Dobra architektura nie musi kosztować, oczywiście może, ale nie musi. Bez markowych metek na meblach, ścianach, dodatkach i tak obroni się sama. Potrzebna jej tylko jedna metka, a raczej metryka, dobrego architekta. Architekta, który zrozumie i ułoży na nową przestrzeń. Rozluźni fantazje klientów i pokaże, że nawet do starego kalifornijskiego budynku dla się pięknie dobudować nowoczesną czarną stodołę. 🙂

Architekt: Architect Prineas

Zdjęcia: Chris Warnes

Źródło : http://www.archdaily.com/