Najprostsze rzeczy są najtrudniejsze.

Wstałam dziś o 5 rano, by napisać dla Was ten wpis. Jest dziewiąta, a ja wciąż szukam dobrych słów, porównań, by opisać dom, o którym chcę Wam dziś opowiedzieć. 😉 

Niektórzy mawiają, że „ra­no wszys­tko wy­daje się ta­kie proste”.  Inni, że „Życie jest dość pros­te. Zakręty tworzy­my sami”. Ha ! Dokładnie, nie ma to jak wstać o poranku wpaść na nowy pomysł na wpis, a potem krążyć wokół słów i przemyśleń, które po drodze urodziły się w głowie. 

Dość tych poszukiwań, nowa inspiracja gotowa. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, a bijąca z niej prostota obroni się sama. 🙂

Dziś będzie o potrzebie lekkości, którą daje minimalizm. Szukamy go w swoim życiu i wiem, jak trudno go czasem znaleźć. A  przecież tak dobrze wpłynął by na jakość codzienności. 🙂 Może chcemy za bardzo, a nie zawsze i wszędzie da się go osiągnąć. Warto jednak ku niemu podążać i szukać rozwiązań, które sprawią, że życie stanie się prostsze.

Tak jest właśnie z tym domem. Założę się, że wielu znawców architektury nie ustawiłoby go na półce z hasłem minimalizm. 🙂  Dla mnie minimalizm to sztuka myślenia. A nasze myśli nie zawsze są skończone. Czasem są drogą, którą podążamy. Ten dom jest dla mnie właśnie przykładem drogi ku prostocie.

Odnajdziemy ją zarówno w klarownej funkcji, strefowaniu, otwartej przestrzeni. Czystej formie i dbałości o jakość wykonania.Gdy dołożymy do tego duże przeszklenia, grę świateł i cieni, naturalne materiały i dążenie do stworzenia ekologicznego i energooszczędnego budynku – to mamy gotową definicję minimalizmu. 🙂

Powiecie, że nie jest to przykład surowej, ascetycznej architektury, z którą kojarzymy minimalistyczne projektowanie. Jednak czy wszystko musi być zawsze na 100%.  Życie pisze różne scenariusze, czasem do niego wkradnie się lekki bałagan. Jeśli jednak mamy na nie dobry plan, będziemy podążać w odpowiednią stronę. Tak samo jest z architekturą.  Możemy ją wypełnić codziennością, rozrzucić skarpety, rozlać kawę, zastawić stół papierami.  Ale gdy powstanie na podstawie dobrych, przemyślanych rozwiązań, będzie zachęcać do szukania ładu i harmonii.

Dla mnie ten dom, to „ciepły minimalizm” i wierzę, że spodoba Wam się w takim wydaniu. 🙂

Autorem dzisiejszej inspiracji jest architekt: Adrian James. Więcej o projekcie dowiecie się z jego strony:

Sandpath

Warto śledzić jego projektową ścieżkę, gdyż za ten dom otrzymał  wiele wyróżnień:

RIBA South Award 2016 and RIBA South Sustainability Award 2016,Sunday Times British Homes Awards 2015,THE BEST HOUSE IN THE UK up to 2,500 sq.ft.

Zainspirowana ideą minimalizmu zabieram się za sobotnie porządki, a Was zostawiam z tym wpisem. Pozdrowienia i przyjemnej majówki ! 🙂