List otwarty architekta do producenta architektury

Dziś opowiemy Wam trochę o sobie. A raczej o tym jak odnajdujemy się w tym świecie jako architekci.

Jakiś czas temu dostaliśmy zaskakującą propozycję współpracy z jednym z największych portali sprzedających projekty gotowe / typowe. Zaproponowali, byśmy na łamach bloga opisywali projekty dostępne w ich katalogach. Jakież było nasze zaskoczenie gdy mail pojawił się w skrzynce chwilę po tym, jak opublikowaliśmy kolejny antykatalogowiec z kwiatem w tytule. Odpowiedź, chodź oczywista, dopiero dziś wyszła z naszych rąk. Poniżej przedstawiamy Wam jej treść. I nie robimy tego po to by coś komuś udowodnić, nakłonić, zmusić do zmiany zdania na temat setek tysięcy projektów, które zalały nasze kioski i Internet. Nie, wręcz odwrotnie. Chcemy, byście tylko na chwilę zatrzymali się nad tym tekstem, który, zbyt idealistyczny dla wielu, jest dla nas ważnym przesłaniem na przyszłość.

Szanowny Panie

Długo zbieraliśmy się do odpowiedzenia na Pana propozycję, a mijający czas nie pozwalał znaleźć odpowiedniej odpowiedzi.

Czujemy się jednak w obowiązku odpisywać wszystkim, którzy do nas zajrzeli, a tym bardziej postanowili się z nami skontaktować.

Bardzo schlebia nam fakt, że różne firmy interesują się współpracą z nami. To dowód na to, że idziemy w dobrą stronę, że nasze działanie blogowe ma sens. Zawsze chętnie rozważamy różne możliwości współpracy, proponowane na różnych płaszczyznach, a interesują nas zwłaszcza te dotykające architektury i rzeczy z nią związanych.

Jesteśmy zaskoczeni, że tak duży portal jak …….postanowił pochylić się nad niewielkim blogiem i zaproponować wspólne istnienie w sieci.

Jesteśmy pewni, że taka współpraca, poprowadzona profesjonalnie przebiegałaby też wzorowo. My oddalibyśmy Państwu kawałek naszej przestrzeni, a Państwo odwdzięczyliby się w praktykowany w Państwa firmie sposób.

I w zasadzie, do tego momentu jesteśmy w zupełności zgodni. Jest pomysł, realizacja, zyski z obu stron. Jest tylko jeden drobny element, który w tym przypadku nie pasuje.

Tym elementem – tak drobnym, dla niektórych, tak wielkim dla nas jest ARCHITEKTURA.

Jesteśmy Architektami, ludźmi wolnego zawodu, którzy dostali wielki dar – Dar Stwarzania. To on właśnie pozwala nam być przewodnikami ludzi, którzy marzą o swojej przestrzeni. To nam powierzają swoje marzenia, cele, plany. Ale gdyby tylko na tym kończyła się architektura…

Ona dopiero od tego się zaczyna.

Zaufanie, zrozumienie i wspólne odkrywanie i tworzenie przestrzeni przez architekta i jego klienta jest największym zaszczytem jakim nas obdarza społeczeństwo. To my wchodzimy dalej, głębiej, mocniej. To my zaglądamy w miejsca, do których nie wpuszcza się nawet przyjaciół. Zagłębiamy się w relacje międzyludzkie, odkrywamy pragnienia jednych wobec drugich i układamy z nich przestrzeń. Dom – miejsce niemalże święte – to nie tylko ściany, stropy, okna i dach. To połączenie miejsca i czasu, emocji z codziennością, radości i smutku, obowiązków, relaksu, nauki, zabawy. Dom – to w nim toczy się życie, życie, które źle zaprojektowane zmarnujemy bezpowrotnie. To właśnie ono jest pierwszym i najważniejszym Architektem nowej przestrzeni. Jednak nie stanie się tak bez udziału osoby, która potrafi odnaleźć w ludziach ich pragnienia, nakreślić i ostatecznie podnieść je w górę, tak by dały schronienie fizyczne, emocjonalne i mentalne. O tym jak wielkie jest to zadanie zapominają niestety również pędzący za codziennością i walczący o każdy grosz ze zlecenia, architekci.

Naszym blogiem od ponad trzech lat próbujemy im o tym przypomnieć. Dać im impuls do działania, do podejmowania dobrych decyzji projektowych, a co najważniejsze do zaufania klientowi, który uwierzył, że potrafią to zrobić. Pozostałym zaś, przyszłym mieszkańcom swoich nowych domów, chcemy pokazać, jak ważne przed nimi zadanie. Odkryć siebie, spojrzeć na swoje życie i razem z architektem odszukać w nim architekturę, która będzie je odzwierciedlać. Dobrze wiemy, że to trudny i mozolny proces, dlatego tym bardziej nie powinniśmy być w nim sami.

Życie to nieustanne walka decyzji, które podjęte niosą za sobą zawsze kolejne decyzje. Z jednymi zwlekamy inne przychodzą nam łatwiej. Ale te ważne dla nas zawsze podparte są fachowym okiem.

Lekarz, prawnik, nauczyciel, księgowy, pilot, strażak, tapicer czy rzemieślnik – do nich wszystkich idziemy po radę, pomoc czy usługę. Od murarza, cieśli, dekarza, hydraulika, kominiarza, ślusarza, czy spawacza oczekujemy fachowej wiedzy i dobrze zrobionej pracy. Sami, nawet mając wiedzę i wyobraźnię nie prowokujemy losu, by coś zepsuć, zniszczyć i stracić.

Czemu zatem omijamy Architektów?

Czy z obawy przed prawdą o nas, czy z potrzeby udowodnienia sobie, że potrafimy wszystko, czy może w końcu z najbardziej błahego z możliwych powodów, braku czasu, finansów i odwagi? Każdy z nas jest inny, każdy wybiera swoją drogę opartą o wiedzę i doświadczenie innych. I tylko w tym jednym, jedynym przypadku zdajemy się na siebie. Idziemy na skróty i tworzymy swój własny dom na podstawie gotowych rozwiązań, które od parunastu lat dostępne są wszędzie. To takie proste, przejrzeć 100, 200, 300 projektów i na końcu, ze zmęczoną głową, pójść na największy w życiu kompromis. I choćby wszystkie te projekty były piękne, funkcjonalne i dobre, nigdy nie będą pasować idealnie. Zawsze zdarzy się coś co będzie nam przeszkadzać, bo nie zostanie stworzone przez nas.

Dlatego zapraszam Pana jeszcze raz do nas, na strony naszego bloga. Proszę rozejrzeć się po architekturze jaką pokazujemy, poczuć radość tworzenia, emocje płynące z każdej dobrze podjętej decyzji i w końcu zrozumieć refleksję jaką niosą wszystkie pokazywane przez nas domy.

Nie wątpimy, że niektóre projekty produkowane przez Pana biuro stanowią przykład zgrabnej architektury. Żeby jednak była dobrą architekturą musi mieć kontekst. Kontekst miejsca, czasu, charakteru, emocji, relacji i współpracy. Nie da się masowo produkować życia, a Architektura jest dla nas właśnie życiem.

Dziękujemy zatem za chęć przybliżenia nam swojej pracy, ale jest ona tak daleka od tego, co wyznajemy, jak myślimy i pracujemy. Nie zgadza się z nauką, jaką wynieśliśmy z architektonicznej szkoły i zasadami jakimi karmi nas etyka architekta.

Pozdrawiamy bardzo serdecznie i życzymy, by od dziś inaczej patrzył Pan na świat wokół. 😉

Agnieszka Wereszczyńska

Źródło zdjęcia : http://www.pinterest.com/ , http://www.morgangaynin.com/

Zobacz inne wpisy

10 komentarzy

  1. danusia pisze:

    A trzeba by było ładnie opisywać te katalogowe projekty czy prawdziwie? Bo jeśli z konstruktywną krytyką to mogłoby być zabawnie a może i nawet pouczająco :

  2. Elfir pisze:

    Tak się zastanawiam – czy architekci, którzy projektują domy indywidualne ubierają się wyłącznie u krawcowych? A może jednak popełniają grzech sieciówek i gotowców? Może idą na ten obrzydliwy kompromis, że jednak trzeba będzie spodnie skrócić u krawcowej (adaptacja gotowego wzoru), bo nie pasują aż tak idealnie? Czy idą na skróty zakładając na siebie to, co setki innych klientów? A może jednak dają radośc tworzenia krawcowej? Tak by mogla się wyżyć artystycznie, poznać nagłębsze potrzeby i każdą fałdkę tłuszczu, którą trzeba zamaskowac odpowiednik krojem, cięciem, szwem dobranym do kontekstu sylwetki, miejsca używania stroju, emocji, jakie towarzyszą relacji klient-twórca?
    To samo mogę napisac o stolarce do domu, meblach – tylko wykonanie indywidualne, a nie z fabryki?

    Mój wpis nie ma na celu obrony rynku gotowców. Chcę pokazać, że swiat nie jest czarno-biały (zły gotowiec-dobry indywidualny). Że sporo ludzi w gotowcach znajduje ideał własnego domu dopasowanego do potrzeb. A kontekst miejsca ogranicza się do pustego pola pod miastem.

    Mam wrażenie, że albo idealizujecie swój zawód, albo odmawiacie prawa do bycia twórczym innym zawodom (skoro nie zamawiacie wszytskiego indywidualnie). A artystą w swoim fachu może być stolarz czy ślusarz

    • MN pisze:

      Te gotowe spodnie ktoś uszył. Każdą sztukę. Na ich szyciu ktoś młody się uczył.

      A projekty typowe wyprodukowała kopiarka. A młody architekt siedzi i bezradnie patrzy jak projekty sprzedaje kioskarz. A wybiera żona ze szwagrem, który „się zna” bo też postawił już dom

      Dom jest w naszej kulturze na cale życie. Spodnie raczej nie.
      Warto poradzić się kogoś, kto uczył się by tą pomoc nieść.

      To, że nie dostrzegamy tego powoduje, że przestrzeń dookoła nas jest tak zepsuta.

      I nie zmienimy jej już łatwo. Łatwiej natomiast zmienić spodnie.

      Szkoda, że tą różnicę tak trudno niektórym dostrzec.

    • Ilona pisze:

      ELFIR – w swojej wypowiedzi zawarłeś(łaś) sedno problemu. Właśnie tak podchodzą Polacy do wyboru projektu domu, być może na całe życie. Tak jak do kupna najzwyklejszych gaci.

    • Monika pisze:

      Wprawdzie wpis sprzed dwóch lat, ale w poszukiwaniach dobrych projektów trafiłam tu właśnie teraz. Muszę zgodzić się z Elfir w wielu kwestiach. Nie jestem architektem, ale znam kilka powodów szaraków do kupowania projektów gotowych. Przeciętny człowiek chcący wybudować dom:
      1. nie zna rynku architektów, bo architektów jest jak „wszów”, ale jak trafić na dobrego? Z polecenia? Czyjego?
      2. zamawiając projekt ma poczucie kupowania kota w worku – nie wie, jak będzie wyglądał dom, czy architekt zrealizuje potrzeby, czy będzie szalonym wizjonerem, ile zapłaci za realizację projektu? Czy architekt uwzględni jego budżet? A może powie, że jest za skromny i nie stać go na dom, a do tego jeszcze wyśmieje?
      3. ma poczucie, że koszt projektu indywidualnego na pewno będzie szalony – a budżet jest skromny.
      Dlatego większość Polaków woli kupić coś, co widzi, jak to wygląda, zna przybliżony kosztorys, wie, ile mniej więcej będzie kosztowało jego ogrzanie. A projekt na zamówienie i współpraca z architektem to jedna wielka niewiadoma. Z tego powodu zapotrzebowanie na projekty gotowe jest tak duże. I nie ma się co obrażać, drodzy architekci. Projekty typowe też ktoś zaprojektował, stoją za nimi Wasi „koledzy” po fachu. Projekty te wprawdzie są powielane, ale to jak z książką – ktoś ją napisał, a potem drukuje się ileś tam egzemplarzy.
      Przypisywanie dobrej architekturze konieczności indywidualizmu i kontekstu otoczenia często nie ma sensu, bo jaki kontekst ma podmiejskie osiedle z domami od sasa do lasa, a człowiekowi potrzeba 3 sypialni, salonu, 2 łazienek, kuchni, pomieszczenia gospodarczego i garażu? Do tego plan nakazuje dach spadzisty i budynek nie wyższy niż 10 m?
      Ale w jednym się z Wami zgadzam – domy katalogowe to w znakomitej większości szkaradztwa. Szkaradztwa projektowane przez architektów z uprawnieniami. Czy oni skończyli inne uczelnie niż Wy – awx2? Przecież mają to samo wykształcenie, wykładano im te same zagadnienia estetyczne i etyczne. To co zatem? Dlaczego jedni się czują lepsi, są artystami, wizjonerami i pracują za nie mniej niż 25 tys. od klienta, a drudzy to sztampowcy bez poczucia estetyki, ale odpowiadający na potrzeby rynku polskich szaraków. Tylko dlaczego to są tak skrajne postawy i tak skrajne „dzieła” z nich wynikają? Czy jak ktoś zapłaci kilkadziesiąt tysięcy to architekt ma lepszą motywację niż jak zrobi coś dla potencjalnego klienta, którego statystyczne potrzeby dość łatwo rozpoznać? Dlaczego nie można scalić potrzeb rynku projektów gotowych z projektowaniem estetycznej architektury? Dlaczego nie mogę znaleźć dobrego, nowoczesnego projektu, bez udziwnień, bez kolumienek, podcieni, schodów w salonie, z prostym i (z konieczności planu) dwuspadzistym dachem? Dlaczego – skoro wiadomo, jaki jest polski rynek – nie próbujecie naprawić tego koszmaru, nie wypuścicie kilku projektów gotowych będących jednocześnie tą dobrą architekturą i przeciwwagą dla domów „pod rośliną (taką czy inną)”. Ideologia ideologią, ale potrzeby rynku, jeszcze przez długi czas się nie zmienią – dopóki nie zmienią się realia finansowe szaraków. Większość szaraków nie ma pojęcia o dobrej architekturze, ale zna swoje możliwości finansowe i potrzeby lokalowe. One są do siebie zbliżone i nie potrzeba dorabiać filozofii, żeby na nie odpowiedzieć w dobrym stylu. To jak z dobrym designem – można kupić tandetę, ale są na rynku również meble w dobrej estetyce, funkcjonalne, z dobrych materiałów, nie w szalonych cenach, a jednak nie projektowane na indywidualne zamówienie. Czy to oznacza, że one też są niedobre, bo nie zindywidualizowane? Niech więc istnieją też projekty architektoniczne jak takie dobrze zaprojektowane meble – niech będą droższe, nie w katalogach – tylko na stronie autora, sprzedawane tylko w kilku (a może nawet w jednym) egzemplarzach, ale niechże będą, bo rynek tego potrzebuje! Nie zmienicie myślenia i potrzeb rynku pisząc, że projekt gotowy jest be, bo nie realizuje górnolotnej idei. Dobry projekt wcale nie musi tego robić, wystarczy, że jest dobry, bo zaprojektowany zgodnie ze sztuką i estetyką. Możecie się obrażać na rynek, ale nie przeskoczycie tego, że 80% budujących dom szuka projektu gotowego (i koniec!), a nie mając wyboru kupi gargamela, bo przecież nasz rynek niczego lepszego nie oferuje. I co z tego, że brzydki z zewnątrz, skoro ma te 3 sypialnie, salon itd. i spadzisty dach wymuszony planem. A kto im powie, że on brzydki, przecież zaprojektowany przez biuro architektoniczne? Kto im powie, w prostym niefachowym języku, co to jest dobry projekt? Odpowiedzcie więc, czy praca dla szaraka jest aż tak strasznie uwłaczająca, że rzeczywiście nie możecie się tego podjąć? Dlaczego pozwalacie psuć polską rzeczywistość gargamelami innych architektów, nie oferując w zamian nic, czego potrzebuje nasz zepsuty rynek? Spełnianie się tylko na rynku klienta indywidualnego ładu przestrzennego nie naprawi gustu gawiedzi. To nie jest alternatywa. Nawet, jeśli dorabia się do tego filozofię i idee. Jeśli chcecie naprawiać rynek zdominowany przez brzydotę, to zróbcie coś konkretnego, co będzie przeciwwagą, ale trafiającego w sedno, bo takie listy niczego nie zmienią. Jeśli nie chcecie, bo chcecie być artystami w swoim fachu, nie krytykujcie koszmaronów, bo to jak krytykowanie złej powieści czy filmu, na rynku bez dobrego kina i literatury. Pisanie dobrej powieści na zamówienie Pana X świata nie zmieni i nie naprawi.

  3. Elfir pisze:

    Z resztą po co tu piszę, skoro wycinacie nie pasujące do waszej wizji świata komentarze?
    Napiszcie wprost, że oczekujecie tylko klakierów i pochwał, a nie krytyki.

    • Aga AWX2 pisze:

      Elfir – na tym blogu jeszcze nigdy nikt nie usunął żadnego komentarza prócz zwykłego spamu . Nie oczekujemy na oklaski , robimy to co kochamy i tyle. To tyle na dziś w tym temacie . Za późna pora na dysputy . Dobrej nocy !

  4. wodzu pisze:

    Świetny wpis.
    Tak trzymać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.