Rozbudowa domu w Norwegii / Rever & Drage Architects

Pierwszy września za nami…Rodzice wszystkich dzieci wiedzą co to oznacza 😉 Przed nami kolejne dziesięć miesięcy porannego stresu by zdążyć do placówki, odrabianie lekcji, zajęcia dodatkowe… Ciągle w biegu… Dobrze, że w wakacje naładowaliśmy na zapas baterie bo inaczej na nasze – dorosłe sprawy zabrakłoby siły. Dlatego nim wskoczymy w ten rytm na dobre pędzimy w Waszą stronę i pokażemy kolejny dom, który ostatnio spotkaliśmy w sieci.

Zastanawiacie się pewnie dlaczego, skąd i po co właśnie w taki sposób architekci postanowili rozbudować ten biały typowy domek. Czy to tylko ich fantazja twórcza czy może kaprys właścicieli domu czy może coś więcej? Znane powiedzenie mówi: „każdy sukces ma wielu ojców, porażka zaś tylko jedną matkę.” ;)Dziś postaramy się Wam udowodnić, że to powiedzenie nawet w architekturze ma sens. Ale przewrotnie odwrócimy nieco jego znaczenie najadając mu bardziej pozytywny odcień.

Bo zobaczcie: kto tak naprawdę przyczynił się do tego projektu? Pierwszym jakże ważnym autorem możemy nazwać Zapis w planie miejscowym, który dbając o przestrzeń tej okolicy od początku narzucił swoją wersję projektowanej architektury. Skupił się na zachowaniu istniejącej bryły z możliwością rozbudowy jej w taki sposób by wciąż pamiętać z czego wyrosła. Nie mówił dokładnie jak, ale nadał kierunek i zostawił wolną rękę kolejnym twórcom. Oni – architekci (Rever & Drage Architects)  – wsłuchali się w jego wytyczne i odpowiedzieli na nie nową formą, która nawiązując do bryły głównej budynku odcina się od niej nie tylko kolorystycznie, ale i dosłownie. Ostatnim i jak się domyślacie decydującym o całości nowej architektury współautorem jest zawsze właściciel domu. To on marzył by dom wewnątrz miał ciepłą, przyjazną atmosferę.

Mamy zatem trzy „osoby”. Pierwsza określiła cele, druga uformowała z nich przestrzeń, trzecia nadała jej klimat. Gdyby toczyły ze sobą boje to po burzliwej dyskusji nic by z tego nie wyszło. A może skończyłoby się jak jeszcze w innym powiedzeniu:  „że gdzie dwóch się bije tam trzeci korzysta”. Albo mielibyśmy spełnienie planu bez architektury, albo architekturę bez klimatu, albo klimat oderwany od kontekstu.

Tylko czyj to byłby sukces? 😉 Albo raczej kto byłby matką tej porażki? Pomyślcie o tym przyglądając się temu projektowi… 😉

Architekt: http://www.rdtw.no/

Źródło: http://furniteka.com/ http://www.archdaily.com

6 komentarzy

  1. Acha pisze:

    i znow się pojawia…. , powiedzcie jakie to drewno na elewacji i czym jest malowane ?? 🙂
    sorki ale nie dam wam w tek kwestii spokoju 🙂
    btw z zewnątrz naprawdę wygląda ciekawie !

  2. MojaNorwegia pisze:

    Wspaniały projekt, bardzo przestrzennie i jasno – cudo!

  3. tmlody pisze:

    Witaj! Bardzo ciekawy pomysł na artykuł i jeszcze te fotki… 🙂 Udowadniasz nim, że jesteś matką, ale sukcesu, a nie porażek. Gratuluję pomysłu i serdecznie pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.