Zupełnie z innej bajki

” Witajcie w naszej bajce ” za namową Jana Brzechwy śpiewały kiedyś dzieciaki z Pana Kleksa.

Będąc małą dziewczynką, nigdy nie sądziłam, że piosenka ta będzie towarzyszyć mi przy każdym nowym zleceniu. Domy jak bajeczne marzenia, reżyserskie wskazówki inwestorów i my architekci niczym aktorzy wcielający się w rolę gospodarzy, gości, przechodniów. Każda rola inna, każda wymagająca odcięcia się od wszystkiego co do tej pory zagraliśmy i z nową energią   wczucia się w tą kolejną bajkę. Świetnie gdy jej charakter  jest zgodny z nami, ale co zrobić gdy to zupełnie nie nasza bajka? Ach,  uwielbiam takie wyzwania. Wiem, że czeka mnie przy nich dużo więcej pracy, że najpierw to ja sama muszę zrozumieć, poczuć, zachwycić się taką przestrzenią czy stylem. A potem… potem odkrywam w sobie nowe pokłady wyobraźni, dostrzegam to czego wcześniej nie zauważałam, podziwiam to co wydawało mi się obce i czuję, że znów nauczyłam się czegoś o architekturze, ludziach i przede wszystkim o sobie. I powiedzcie, jak tu nie kochać swojej pracy?

Dlatego dziś pokażę Wam, gdzie się zaszyłam przez ostatnie tygodnie. ;)To tylko kilka zdjęć, dobranych bardzo subiektywnie, dużo więcej, bo ponad 200, znajdziecie na naszym profilu na www.pinterest.com/awx2.

Czy odnaleźli byście się w takiej przestrzeni? Ja dziś chyba nie mogę jednoznacznie powiedzieć, że to zupełnie nie moja bajka. 😉

 

1 Response

  1. eMeM pisze:

    No cóż, mam na Pintereście cały obszerny folder z takimi wnętrzami. 😉
    Całymi latami pomieszkiwałam w domu, który miejscami miał sufit 6-7 metrów nad głową, dlatego tylko się uśmiecham słysząc wyświechtane komentarze o „nieprzytulności”. Szczególnie, że jak coś jest rustykalne, to trzeba się wysilić, żeby przytulne nie było. Love it.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.