Są takie domy, które nie powstają nagle. Dojrzewają razem z ludźmi, którzy w nich mieszkają. Ten dom jest właśnie taki. Właścicielka mieszkała tutaj od 14 lat. W tym czasie dom przestał być tylko budynkiem – stał się miejscem życia.
Jednocześnie była to bardzo atrakcyjna działka. Na tyle atrakcyjna, że pojawiały się propozycje sprzedaży i budowy czegoś nowego – większego, bardziej komercyjnego, nastawionego na szybki zwrot inwestycji.

Ale ta historia potoczyła się w inną stronę. Decyzja była jedna: nie sprzedawać – rozbudować. Bo czasem nie chodzi o to, żeby mieć więcej. Czasem chodzi o to, żeby to, co już mamy – w miejscu, w którym czujemy się dobrze – mogło oferować lepszą jakość życia.

Rozbudowa tego domu była bardziej rozmową niż projektem w klasycznym rozumieniu. Działka znajduje się w zabytkowej części miasta, co sprawiło, że projekt musiał uwzględniać nie tylko potrzeby właścicielki, ale również z szacunkiem i uważnością odnieść się do historii tej okolicy.
Architekci ze studia Studio on the Rye nie zaproponowali rozwiązania, które miałoby dominować nad istniejącą bryłą. Nowa część domu nie udaje, że była tu od zawsze. Nie naśladuje historycznej architektury, ale też nie próbuje stać się najważniejszym elementem w przestrzeni.
Zamiast tego istnieje jak kolejny fragment historii zapisywanej w czasie. Jak dopisany rozdział książki, który nie wymazuje poprzednich, ale pozwala im dalej spokojnie istnieć.

Bardzo ważną rolę w tym projekcie odegrał materiał. Projektanci zdecydowali się na zastosowanie cortenu – materiału, który w tej historii staje się nie tylko rozwiązaniem technicznym, ale także symbolem świadomej decyzji o tym, jak ten dom ma „mieć” swoją obecność w przestrzeni.
Corten o charakterystycznym, rdzawym kolorze pozwala nowej części domu być współczesną, ale spokojną w odbiorze. Dodatkowo przed montażem elewacji płyty zostały specjalnie postarzone, a następnie zabezpieczone tak, aby uzyskać docelowy, spokojny i naturalnie dojrzewający kolor.
To architektura, która jest obecna, ma swoją tożsamość i charakter, ale nie próbuje walczyć o uwagę z otoczeniem ani z istniejącą częścią domu.

Spójrzcie razem ze mną na rzuty domu, które pokazują, w jaki sposób został rozbudowany. Do prostej bryły na planie kwadratu dostawiono drugi moduł o niemal zbliżonej powierzchni.
Stary dom, przyklejony do sąsiedniego i ubrany – jak większość budynków w tej okolicy – w cegłę, rozszerzył się o dwukondygnacyjną bryłę.
W nowej części na parterze znalazła się kuchnia z jadalnią. Na piętrze zaprojektowano sypialnię główną z łazienką i garderobą.
Tylko tyle.
I aż tyle wystarczyło właścicielce, by w pełni na nowo cieszyć się tym domem.


Zaglądając do wnętrza, zobaczcie, co udało się osiągnąć. Tak niewiele – tak oszczędnie w materiale i detalu – a jednocześnie nowa przestrzeń realnie poprawia i umila codzienne życie właścicielki.
Bo właśnie na tym polega dobra rozbudowa. Nie na nadmiarze form i dekoracji, ale na świadomie zaprojektowanej przestrzeni, która po prostu dobrze służy mieszkaniu i codzienności.


Ten dom pięknie odpowiada na pytanie: Mieć(dź) czy nie mieć(dź) ?
Bo „miedź” – a właściwie corten – stała się sposobem na stworzenie domu, który ma swój charakter, ale nie potrzebuje krzyczeć, że go ma. Właścicielka wybrała architekturę, która nie pokazuje wszystkiego od razu, ale spokojnie dojrzewa razem z miejscem i z ludźmi, którzy w nim mieszkają.
W tej historii „miedź” nie jest tylko materiałem. Jest sposobem na powiedzenie, że dom może mieć swoją obecność, ale nie musi być najgłośniejszym budynkiem w okolicy.
Nie chodziło o to, żeby mieć więcej.
Chodziło o to, żeby mieć lepszą jakość życia — więcej spokoju, więcej światła i przestrzeń, w której codzienność po prostu dobrze się wydarza.
Miedź… pozwoliła tutaj mieć.
Bo dobra rozbudowa domu nie polega na tym, żeby coś dodawać na pokaz. Polega na tym, żeby to, co powstaje, naprawdę poprawiało sposób, w jaki się w nim żyje.
By lepiej zrozumieć ideę tej rozbudowy zobaczcie film a potem zatopcie się w jego zdjęciach.































Architekt: Studio on the Rye
Powierzchnia: 106m2
Projekt: 2024
Lokalizacja: Londyn
Zdjęcia: French + Tye







Czasami nie pozostaje nic innego, jak rozbudowa 😉 Szczególnie jeśli chodzi o nieruchomość w już zabudowanych dzielnicach miasta, kiedy ma się do czynienia z nietypową mniejszą działką.
Powyższa rozbudowa bardzo udana. Gratulacje pomysłu.