W małej wsi pod Poznaniem stoi budynek, który – choć nowy – zdaje się nosić ciężar wspomnień. To dom, który powstał z materiałów starej stodoły – cegły sprzed lat, pełnej niedoskonałości i klimatu, którego nie da się zaprojektować od linijki.

Takie projekty zawsze mocno do nas przemawiają, bo przywołują naszą własną historię. Gdy budowaliśmy dom, też postanowiliśmy zacząć od tego, co już było. Na naszej działce stał stary budynek z cegły i kamienia. Jedna z jego kamiennych ścian, stojąca w granicy, pozostała — dziś podkreślona światłem, stała się nie tylko śladem przeszłości, ale też ważnym elementem naszej przestrzeni. Z kolei cegły z rozebranych przez nas własnoręcznie ścian stworzyliśmy dwukondygnacyjny, biegnący od podłogi aż po dach blok, w którym ukryliśmy dwie łazienki. To on, niczym dawny kominek czy piec, stał się sercem domu i naturalnym punktem, wokół którego toczy się nasze codzienne życie. Uwielbiamy nasze cegły, które naznaczone biegiem czasu, z rysami i plamami poprzednich lat, pozwalają oderwać się od codzienności i zatracić w szczerości płynącej z tego materiału. Kawałek naszej ściany poniżej:

Na pomysł by użyć strych cegieł w prezentowanym dziś domu wpadli też projektanci z Wrzeszcz Architekci:
“W trakcie projektowania wpadliśmy z inwestorem na pomysł, by nie tylko inspirować się tą najlepszą lokalną architekturą, ale też bezpośrednio z niej skorzystać. I tak powstał plan, by odkupić i rozebrać starą, opuszczoną stodołę, znalezioną w okolicznej wsi, i z tego materiału zbudować nowy dom jednorodzinny na naszej działce. To jedna z tych genialnych w swej prostocie decyzji, które zmieniają wszystko”
Dom pod Poznaniem powstał dokładnie z takiego myślenia: z szacunku do przeszłości. Stara stodoła została rozebrana, a cegły zyskały nowe życie w elewacji, ułożone w różnych wiązaniach. Dzięki temu każdy fragment fasady opowiada inną historię.



Na zewnątrz cegła, a wewnątrz beton, drewno i światło grają pierwsze skrzypce. Ogromne przeszklenia na szerokość całej elewacji otwierają dom na las. Wysokość dochodząca do pięciu metrów daje oddech i poczucie, że wnętrze oddycha razem z naturą.

To, co najbardziej mnie uderza w takich projektach, to precyzja, z jaką trzeba połączyć stare z nowym, by dom nie tylko przetrwał, ale też dawał komfort i poczucie bezpieczeństwa. Zastanawiam się, czy mieszkańcy domu pod Poznaniem – tak jak my – czują, że ich cegły opowiadają coś więcej, niż widać na pierwszy rzut oka. Bo przecież życie w cieniu historii sprawia, że przestrzeń staje się czymś więcej niż tylko murem, dachem czy podłogą.
Dla mnie takie domy nie są próbą udawania starego, ale hołdem dla tego, co było. Pokazują, że niedoskonałość bywa piękniejsza i prawdziwsza niż idealna fasada z katalogu. I że największą wartością domu może być to, iż zatrzymuje w sobie wspomnienia i uczucia — nasze, ale też tych, którzy byli tu przed nami.

I najcenniejsze w takich projektach jest to, że mamy nie tylko budynek, ale opowieść, która wciąż się toczy. Opowieść, do której sami dopisujemy kolejne dni, wspomnienia i codzienne chwile. Dlatego tak ważne jest zaufać architektowi – bo on potrafi odkryć i skierować Wasze marzenia w stronę tego, co w Was samych najcenniejsze. Tak jak zrobili to Wrzeszcz Architekci.
Może i Wy kiedyś znajdziecie swoją cegłę z historią, kamień z przeszłości – i wpiszecie je w nowy rozdział własnego domu? A może już macie? Podzielcie się z nami.





















Architekci: Wrzeszcz Architekci
Powierzchnia: 270 m2
Projekt: 2016 / Realizacja: 2020
Zdjęcia: Przemysław Turlej





